Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joga. Pokaż wszystkie posty

JOGA: 30-dniowe wyzwanie


Dzisiaj w ramach aktywnego rozpoczęcia dnia poszłam na jogę - trochę się bałam, że nie będę w stanie wykonać żadnej pozycji, bo w ogóle nie jestem rozciągnięta. Przeżyłam miłe zaskoczenie i nabrałam ochoty na więcej, stąd też dzisiejszy post :) Będzie długo, bo moja historia z jogą sięga wielu lat wstecz. 


Od kilkunastu (!) lat (!!) moja mama wstaje codziennie o 5 lub 6 rano i ćwiczy jogę. W pewnym okresie nawet o tym nie wiedziałam, bo dla mnie pobudka wcześniej niż o 10 rano wiąże się z jękami, narzekaniami i ogólnym byciem najbardziej nieznośnym człowiekiem na świecie. 
Ponieważ mama jest maniakiem szeroko pojętego zdrowego trybu życia (w środku nocy wyrecytuje jakie pokarmy mają najwięcej witaminy C, zimą kręci magiczne mikstury na przeziębienia, a później JA! muszę to pić) to i często próbowała mnie do jogi przekonać. W końcu przez około rok chodziłam raz w tygodniu na jogę. Zajęcia odbywały się w ogromnej i zimnej sali, mat nie było w ogóle, koce, na których się ćwiczyło były pogryzione przez szczury, kobieta prowadząca zajęcia regularnie wzdychała nad moimi rzekomo krzywymi plecami ("och, taka młoda, a plecy ma jak staruszka!" - a żeby było lepiej - nie miałam i nie mam żadnej wady postawy ani jakichkolwiek problemów z plecami, do tej pory nie wiem o co jej chodziło). Miałam 13 lat i przechodziłam przez etap, w którym przyznanie się do miesiączkowania było dramatem, więc uważałam, że fakt, że na mieszanych zajęciach prowadząca głośno mówi "panie, które miesiączkują wykonują to ćwiczenie tak..." jest skandaliczny, no bo jak to obcy faceci mają wiedzieć, że ja miesiączkuję (tak, z pewnością bardzo ich to obchodziło :D). Po roku tej jogi została mi okropna trauma, joga nie kojarzyła mi się z niczym przyjemnym tylko z męczarnią, słowem "parsvottanāsaną" (no nie brzmi okropnie?), palącymi mięśniami w pozycjach z rękami w górze, drażniącą mnie prowadzącą i śmierdzącą salą gimnastyczną. 

Drugie podejście do jogi zaliczyłam dopiero na studiach - z koleżanką wykupiłyśmy na grouponie pakiet 8 zajęć. Tym razem miejsce było świetnie wyposażone, atmosfera na zajęciach super. Wtedy też udało nam się pomylić terminy i wylądować na zajęciach dla zaawansowanych, po których instruktorka zaproponowała nam, że możemy dołączyć do tej grupy na stałe, bo bardzo dobrze sobie poradziłyśmy (na drugi dzień obie nie przyszłyśmy na wykłady i wysyłałyśmy sobie bolesne smsy z łóżek). Pochodziłyśmy kilka tygodni, ale motywacja jakoś nam się rozmyła, natomiast joga w końcu zaczęła mi się kojarzyć z przyjemnością. 


I przenosimy się do czasów bardziej aktualnych - od kilku tygodni przymierzałam się do pójścia na jogę, ale wiecznie udawało mi się znaleźć jakąś wymówkę albo zaspać. W dodatku jakiś czas temu zobaczyłam to:

(Nina Dobrev jest moją ogromną motywacją do ćwiczeń, dbania o włosy i w ogóle bycia gazelą ;)) Dlatego kiedy dzisiaj obudziłam się o 9 i uświadomiłam sobie, że o 11 jest joga, nawet nie wymyślałam wymówek - wsunęłam lekkie śniadanie i popędziłam na zajęcia. 

Wróciłam, fruwam pod sufit, czuję, że mam porozciągane całe ciało, zaczęłam chcieć więcej i znalazłam stronę DOYOUYOGA, która za darmo daje dostęp do filmików z ćwiczeniami na 30 dni - 30 dni wyzwania, podczas którego codziennie poświęcamy od 10 do 20 minut na ćwiczenia. 
Link do listy ćwiczeń znajduje się TUTAJ.
Zaczynamy jak najszybciej, 10 stycznia "koniec" (a raczej "o mój Boże, co za niesamowite efekty, muszę ćwiczyć dalej!").

3 razy w tygodniu będę chodzić na zajęcia, a przez resztę dni ćwiczyć z filmikami. Ania właśnie szuka szkoły jogi w swojej okolicy i ćwiczy ze mną. Kto jeszcze podejmie się 30 dni z jogą? :)

Agnieszka

SIMILAR POSTS

Było...

... cudownie :D


Spodziewałam się, że będzie znacznie trudniej a tymczasem moje ciało zareagowało cudownie i okazało się, że jestem nadal znacznie bardziej rozciągnięta, niż myślałam :)


Po wyjściu z jogi cudowne jest to, że ciało rusza się zupełnie inaczej, czuję się jak kocica, taka jestem porozciągana i ponastawiana a ciało jest fajnie zwarte i zbite. Uwielbiam to uczucie :D


Także dzisiejszy poranek upłynie mi w ten sam sposób, już nie mogę się doczekać :D



W ramach wyrabiania w sobie poczucia, że jestem prawdziwą fitnesską ;D wróciłam wczoraj do domu z Shape z płytą Total fitness Ewy Chodakowskiej i z wydaniem Women's Health,
Próbowałyście tych ćwiczeń?


Bo o ile sam Shape zamienia się sukcesywnie wg mnie w jeden wielki product placement, to o płycie słyszałam dobre opinie :)
Dam znać, jak przetestuję :D

SIMILAR POSTS

Jak to naprawdę jest z JOGĄ - możesz być zaskoczona! :)

Większość osób kojarzy jogę z relaksem, zapachem kadzidła, rozciąganiem i mało wymagającym treningiem, podczas którego synchronizujem swoje yin z yang i wypoczywamy w lotosie ;)

BŁĄD! 


Z jogą miałam do czynienia już w bardzo młodym wieku (wczesna podstawówka), kiedy to mój tata przechodził fazę na jogę :D a ja oczywiście musiałam ćwiczyć z nim. Jakiś czas temu postanowiłam wrócić do tej formy aktywności, bo zależało mi na tym, żeby się porządnie rozciągnąć.

Był to czas, kiedy regularnie uprawiałam wymagające siłowo i kondycyjnie sporty, więc formę miałam naprawdę bardzo dobrą, nie spodziewałam się więc po jodze specjalnych wyzwań. 
No cóż - myliłam się :D

Przez większość pierwszych zajęć (zaczęłam od grupy początkującej i każdemu to polecam, precyzyjna technika ma tu ogromne znaczenie) myślałam cały czas, że to jest jakaś męka i tortury a ludzkie ciało nie zostało stworzone do tego, żeby się tak katować :D Pot spływał mi po plecach, mięśnie drżały, ścięgna trzeszczały, borze szumiący, co się działo.

Ale jednocześnie BŁYSKAWICZNIE pojawiły się efekty:
  • byłam zdumiona tym, co stało się z moimi mięśniami pośladków! Kiedyś przypadkiem zobaczyłam się w lustrze z napiętym pośladkiem i był on silny, uniesiony, wyraźnie zaznaczony, nigdy wcześniej ani potem nie widziałam go w tak dobrym stanie!
  • elastyczność ciała wzrastała z zajęć na zajęcia w niewiarygodny sposób - podczas rozciągania po innym treningu, znajomi zaczęli się śmiać, czy wszystko w porządku, kiedy złożyłam się jak scyzoryk do nogi :D
  • mięśnie ramion pięknie się wzmocniły. W moim klubie sportowym obca osoba (mężczyzna!) pochwaliła moje mięśnie trójgłowe ramion i zapytała, co trenuję :D
  • postawa ciała - na początku dużą trudność sprawiało mi zwykłe siedzenie całkiem prosto. Wiem, że może to brzmieć śmiesznie ale kto na co dzień często tak siada? Z czasem mięśnie szkieletowe ładnie się wzmocniły i zauważyłam, że całe ciało porusza się i trzyma inaczej.
  • bardzo pozytywnie zaskoczył mnie też psychiczny reset, którego dostarcza ostatnia faza sesji jogi - relaks. Zorientowałam się, że w moim szalenie zagonionym życiu nie miałam takich chwil, w których nawet przez te 10-15 minut byłam sama ze sobą, wsłuchana tylko we własne ciało, ze spokojnymi myślami. Bardzo mi to pomagało rozładować się po stresującym okresie.
  • kręgosłup - miałam z nim wtedy spore problemy, był mocno przeciążony, drętwiały mi ręce (ucisk na nerwy w odcinku piersiowym kręgosłupa). Po każdej sesji czułam się, jak po wizycie u kręgarza, od tamtej pory (pomimo długiej przerwy w praktykowaniu jogi) nie zdarzyły mi się drętwienia rąk.




Szybko zakochałam się w jodze tak bardzo, że byłam w stanie wstać o 6 rano (ja! największy śpioch! :D), żeby o 7.30 być w grupie ogólnej (z czasem początkująca przestała być wyzwaniem) i potrafiłam tak zasuwać nawet 7 razy w tygodniu :)


Jutro wracam na jogę po długiej przerwie (kontuzja kolana) i mam nadzieję, że wrócę szybko do dawnej formy :) Zdam relację jak wrócę :D



SIMILAR POSTS

Rzeźbienie pośladów - cz. 1.

Jedna z najbardziej newralgicznych części kobiecego ciała ale i bardzo podatna na ćwiczenia - pośladki.



Cudownie, jeśli są okrągłe i jędrne, ale co zrobić jeśli jest inaczej?
Jeśli są zbyt płaskie, za duże albo pokryte cellulitem?

 

W przypadku pośladków jest jedna recepta na tuning - ćwiczenia. I to głównie siłowe, ponieważ kształt i stan tej części ciała zależy tak naprawdę tylko od tego, co leży pod skórą. Jeśli mięśnie są niewystarczająco (albo nawet wcale) rozbudowane, pośladki mają tendencję do obwisania i dużo ciężej jest się pozbyć cellulitu. Gdy mięsień rośnie i kształtuje się, zwiększa się jego nacisk na skórę i podskórne tkanki zaś tłuszcz spala się, dzięki czemu nierówności znikają :)

No i spójrzmy prawdzie w oczy - zgrabne pośladki to ogromny atut :>



Przykłady ćwiczeń doskonale kształtujących pośladki:
  • skakanka - bardzo polecam, zwłaszcza naprzemienne treningi o wysokiej i niskiej intensywności (np. minuta skakania wolno i 30 sekund bardzo szybkich skoków); daje bardzo szybkie efekty, wzmacnia i wysmukla całe ciało

  • pilates - mój osobisty ulubieniec to specjalny zestaw Buns&Thighs, bardzo mocno koncentrujący się na tej właśnie części ciała. Z czasem dobrze jest dołożyć obciążniki na kostki lub/i robić więcej serii. Polecam też przejrzenie innych programów tej autorki :)



  • Insanity - coś dla bardzo wytrwałych i raczej zaawansowanych sportowców :) Niemniej nic tak nie podniosło mi pośladków i nie spaliło tłuszczu z opornego w moim ciele miejsca - załamania pod pośladkami :) Boczki też trochę spadły.



Zrobiłam póki co 44 dni z Insanity i mam go trochę dość :D



  • Joga - o tym w następnym wpisie :)




C.d.n.



SIMILAR POSTS